KORONAWIRUS – MASAKRA medialno-komunikacyjna

15-03-2020

Poniższy artykuł powstał pod koniec lutego i opisuje stan na ówczesny moment. Od tego czasu sporo się zmieniło. Najpierw ruszyła szeroko zakrojona  kampania “o myciu rąk”, a potem wielokrotnie zmieniano narrację, aż do zamknięcia granic i praktycznego wygaszenia życia w sferze publicznej.

Nie chcę oceniać ani komentować decyzji władz. Dyskusja wciąż trwa na wielu forach, natomiast zdaniem wielu ekspertów działania (głównie w obszarze komunikacji) były mocno spóźnione, a czasem wbrew zdrowemu rozsądkowi. Przykładów można wymienić wiele. 

Dziś liczba WYKRYTYCH przypadków zakażenia rośnie lawinowo i wszyscy trzymamy kciuki aby udało się ten trend powstrzymać. Komunikacja dotycząca pandemii znacząco się poprawiła, w zasadzie wszystkie służby i media starają się nadrobić stracony czas. Czy się uda przekonamy się wkrótce…

cdn.

28-02-2020

Od tygodni śledzę doniesienia dotyczące nowego bakcyla, zwanego powszechnie koronawirusem (vel. Coronavirusem), który rozprzestrzenia się po całym świecie ku uciesze mediów i strachu gawiedzi. Słucham, czytam, oglądam …i jedyne co mi przychodzi do głowy to kompletny chaos informacyjny nakręcony z jednej strony przez medialną brać podążającą za upodobaniami, ciekawością i strachem tłumów, a z drugiej kompletną amatorszczyzną urzędników, polityków i wszelkich służb informacyjnych.

Pomimo zalewu informacji i w miarę zdrowemu rozsądkowi (tak mi się przynajmniej wydaje), do dziś nie mam zielonego pojęcia, czy mamy do czynienia z grypopodobnym wirusem, który „w sumie zabija rzadziej niż nasza dobrze znana z corocznych jesiennych i wiosennych epidemii grypa” czy „z dżumą XXI wieku, która doprowadzi do końca naszej cywilizacji”.

koronawirusNie wiem, bo z jednej strony widzę całe miasta odcięte od świata kordonem sanitarnym i szpitale budowane nocą dla dziesiątek tysięcy zakażonych, statki nie wpuszczane do portów lub trzymane tygodniami na nabrzeżach. Widzę lekarzy w kosmicznych strojach i panikę w sklepach.
Z drugiej strony: „to nic strasznego” słyszę z ust urzędników i polityków, którzy jak zawsze mówią tak żeby nic nie powiedzieć. A do tego wybrańcy narodu startują w konkursie na mycie rąk w świetle kamer i jupiterów, sugerując, że to w sumie wystarczy. Oszczędzę kandydatów na głowę Państwa, bo Ci z kolei głównie oskarżają się wzajemnie o to kto bardziej wykorzystuje wirusa do celów politycznych…

Tylko co ja mam odpowiedzieć dziecku, które pyta co się dzieje i co będzie dalej?

Nie wiem … i co gorsza nie wie też Pani dr w przychodni i Pani dyr. w szkole.

Znalezione obrazy dla zapytania: coronavirus shipNikt tak naprawdę nie ma pojęcia czy to tylko „kolejna fala jakiejś wirusówki”, relacjonowana i podkręcana niczym reality show, czy też rzeczywiście nadchodzi globalny kataklizm… Nie wiadomo, bo skoro to tylko inna grypa, to po co ten cały rozmach, dziwne stroje personelu medycznego i wielodniowa kwarantanna kichających. Dlaczego odwołuje się imprezy masowe w różnych częściach świata (nawet w Katowicach, choć Polska jest ponoć wolna od wirusa)? Dlaczego spada giełda, a w Rossmanie brakuje chusteczek i mydła w płynie?

I najważniejsze DLACZEGO: dlaczego nie ma ŻADNEJ profesjonalnej kampanii informacyjnej, żadnych spotów, plakatów, ulotek, instrukcji… NIC!

DLACZEGO?
Przecież o tym, że jest koronawirus od tygodni wie nawet każde dziecko. Każdy dorosły myślący, ma świadomość, że bakcyl przenoszony drogą kropelkową dość szybko rozniesie po całym świecie, bo ludzie masowo latają samolotami, korzystają ze zbiorowej komunikacji, kupują w giga-hipermarketach, chodzą do kina i na koncerty… to tylko kwesta czasu. A czasu dotąd było sporo.

Dlaczego więc nie ma profesjonalnej komunikacji?

Nie jestem tego w stanie pojąć, albo mamy do czynienia z wielkim oszustwem i masową, dezinformacją na mega skalę, albo (co bardziej prawdopodobne) dyletanctwem, nieudolnością i nieodpowiedzialnością tych, którzy odpowiadają za społeczną świadomość i zarządzanie informacją w sytuacji kryzysowej z jaką niewątpliwie mamy do czynienia.

Na szczęście duch w narodzie nie ginie…